poniedziałek, 12 grudnia 2011

Moja mała indyjska przygoda.. część I

Listopad . Najbardziej szary i ponury miesiąc w roku. Jednak nie tym razem. Ten listopad zapamiętam na lata. Razem z magazynem www.pokochajfotografie.pl wybrałam się na warsztaty fotograficzne, prowadzone przez Marka Arcimowicza, do Indii. Było 13 wspaniałych ( fotografów amatorów zapaleńców ) chcących przeżyć niezwykłą przygodę i trójeczka dobry duszków , która się nami opiekowała. Kiedy pierwszy raz stawia się nogę na Indyjskiej ziemi wrażenia są tak piorunujące ,że nie da się ich opisać. Jeśli do tego jest się od razu wrzuconym w środek wielkiego miasta które zaczyna się dopiero budzić do życia… Różnorodność doznań z każdej strony ! Nagle atakuje feria obcych zapachów , barw , obrazów - nie ma nic bardziej rozkosznego dla zmysłów . A podane to wszystko naraz tworzy mieszankę wybuchową , z którą powoli trzeba się oswajać by nie utracić ani odrobiny. Odkrywanie tego nieznanego świata zaczęliśmy od stolicy czy Delhi, potem wędrowaliśmy przez jeszcze 7 innych miejsc.
Ale dziś chcę Wam pokazać odrobinę z naszego miasta nr 4 Jodhpuru a dokładniej z jego wycinka zwanego Blue City. Miejsce to charakteryzuje się tym ,że wszystkie domy , uliczki, kamieniczki wymalowane są na niebiesko. A jak się tam człowiek przypadkiem zgubi i trafi do tego na piękne światło.. to już nie można się oprzeć żeby nie zrobić choć kilku zdjęć. W pisaniu jestem kiepska więc lepiej pooglądajcie :)

Photobucket